Jewellery stacking. Dlaczego przy minimalistycznej szafie chcemy biżuterii w nadmiarze.
|
|
Czas czytania 1 min
Dzień Mamy w LAÏF: -12% z kodem "MAMA12"
|
|
Czas czytania 1 min
Paradoks jest piękny: w epoce capsule wardrobe, kiedy ideałem stała się garderoba z trzydziestu spójnych elementów w bieli, beżu i granatowym - nasze szyje, nadgarstki i uszy wyglądają jak gablota jubilera. I to nie przypadek.
Czym jest stacking? To świadome łączenie wielu elementów biżuterii - pierścionków na kilku palcach, warstw naszyjników o różnych długościach, zestawów nausznic i kolczyków jednocześnie. Nie chodzi o bogactwo kolekcji, ale o kompozycję. Stacking wymaga smaku tak samo jak wiązanie szala - niby prosto, a jednak nie każdy to umie.
Trend ma swoje korzenie w stylu ulicznym lat dwutysięcznych, ale w obecnej wersji jest pozbawiony chaotyczności tamtej estetyki. Dziś to raczej: kilka delikatnych złotych naszyjników z różnymi wisiorkami, trzy cienkie pierścionki na jednej dłoni, dwie nausznice w jednym uchu i klasyczny kolczyk w drugim. Eklektyzm z zasadami.
"Szafa mi się skurczyła. Biżuteria urosła. I jakoś czuję się bardziej sobą niż kiedykolwiek."
Dlaczego właśnie teraz, właśnie przy minimalizmie? To pytanie, które zadałyśmy sobie kilka razy, i odpowiedź jest - jak zwykle - bardziej psychologiczna niż modowa. Capsule wardrobe to decyzja o wyciszeniu. Kiedy ubieramy się w jeden neutralny kolor od stóp do głów, biżuteria staje się jedynym polem ekspresji. Ostatnią przestrzenią, w której możemy być nieoczywiste.
I może właśnie to jest w nim najciekawsze. Granat nie próbuje być głównym bohaterem. Nie narzuca się. Nie „robi stylizacji” za Ciebie. Ale jeśli jest dobrze użyty, porządkuje całość w sposób, który trudno osiągnąć innymi kolorami.
Jak to robić nieźle? Zacznij od metalu — wybierz jeden (złoto żółte, srebrny, różowe złoto) i trzymaj się go w jednym zestawie, mieszanie sprawia wrażenie przypadkowego. Łącz różne faktury — gładkie z łańcuchami, geometryczne z organicznymi. I przede wszystkim: nic na siłę. Najlepsze stacki wyglądają, jakby nagromadziły się z czasem — bo zazwyczaj tak właśnie jest.
To nie jest trend. W wykopaliskach znajduje się całe zestawy biżuterii, którą kobiety lubiły nosić w nadmiarze. Jak widać mamy to w genach.
Stal chirurgiczna - to dobra alternatywa dla złota i srebra. Pozłacana to już znakomity wybór, jeżeli nie chcemy inwestować w biżuterię, bo każdy, kto choć trochę interesuje się kruszcem wie, że najlepiej kupić sztabkę, a nie naszyjnik.
Dlatego to traktujemy jak dodatek. Modowa fanaberia, która jednak może mieć mniej szkody dla ekologii, dać ten błysk radości za każdym razem, gdy ją zakładamy. No i długo wyglądać pięknie.